Kościół p.w. Świętej Katarzyny Dziewicy Męczennicy w Witoni doczekał się realizacji osuszenia, odwodnienia i wzmocnienia fundamentów. Prace budowlane trwały trzy miesiące. Trzeba było w niektórych miejscach dokonać zabiegów inżynieryjno–budowlanych przy fundamentach, które okazały się zbyt słabe albo mocno zniszczone. Szczególnie niebezpiecznie wyglądała ściana apsydy, która wychodziła poza fundament około 40 cm. Prace osuszenia fundamentów prowadzono w ścisłej współpracy z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków w Łodzi. Intencją wszystkich osób zaangażowanych było ratowanie kościoła oraz zachowanie zabytkowej substancji obiektu.
Kościół ten wykonany jest głownie z kamienia polnego połączonego zaprawą wapienną. Spoiwo wapienne, które łączy kamienie, najbardziej wchłania wodę. Dlatego wszystkie prace miały na celu zablokowanie dostępu wody do fundamentów, a później przed kapilarnym wchodzeniem do wnętrza ścian kościoła. Odpowiednio położone warstwy izolacji oraz tynków renowacyjnych oddały widoczną na cokole historyczną, renesansową budowę kościoła. Obecny wygląd zewnętrzny otoczenia, w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła, również ma oddać jak najbardziej prostą, naturalną, praktyczną formę, stosowaną przez projektantów i budowniczych XVI wieku.
Wspomniane wyżej prace zostały poprzedzone długimi, żmudnymi, ale bardzo wnikliwymi badaniami archeologicznymi. Pierwotny plan tychże badań miał być prosty i nie zakładał wielkich odkryć w bezpośrednim sąsiedztwie fundamentów kościoła. Wykop od ściany kościoła na szerokość jednego metra, wydawało się nie będzie bardzo interesujący. Podczas prac natrafiono na liczne pochówki, około 300 osób oraz kryptę zbiorową. Pośród tych pochówków było jedno miejsce, w którym były szczątki dzieci, co według archeologów jest wyjątkowym odkryciem, jeśli chodzi o takie usytuowanie przy samym kościele. Odkrycie to może dać nowe światło dla nauki. Przy niektórych szczątkach znajdowały się artefakty: biżuteria, medalik, krzyżyk, kolia. Ponadto ziemia przechowała do naszych czasów fragmenty ceramiki, szkła, monety (które są datownikami), fragmenty starej dachówki oraz cegły ręcznie wyrabiane, nazywane palcówkami.
Wszystkie odkrycia grobowe, czyli szczątki zmarłych poddano badaniom antropologicznym. Dzięki nim można określić wiek, płeć, przyczynę śmierci, czy niektóre przebyte choroby. Teren cmentarza wokół kościoła może zawierać pochówki kilku tysięcy osób, naszych przodków, którzy tu mieszkali, pracowali, tworzyli, modlili się.
Pan Artur Ginter – archeolog, który kierował pracami archeologicznymi, wraz z innymi archeologami oraz pracownikami naukowymi w ostatnich dniach dokonali ważnego odkrycia. Sposób budowy, ułożenia, głębokość posadowienia kamieni, oraz ich wielkość doprowadziły do ciekawych wniosków. Kościół ten miał kilka faz budowy. Najstarszą częścią, która sięga XIV wieku jest dzisiejsza zakrystia. Pierwotnie był to kościół, który pełnił funkcje liturgiczne. Następnie do niego dobudowano to co dziś widzimy jako prezbiterium i nawę. Apsyda kościoła została dobudowana później, trudno powiedzieć kiedy, ale prawdopodobnie pod koniec XVI wieku. Faktem dobudowania apsydy, która w podziemiach ma kryptę grobową, jest jej usytuowanie poza osią kościoła.
Poniżej zdjęcia prac wykonane przez ks. proboszcza Bogdana Skórę:


















